„W naszym wieku trzeba być praktycznym. Romans szkodzi kręgosłupowi”.
Zaśmiała się cicho.
A kiedy się roześmiała, przez kilka sekund znów zobaczyłem młodą dziewczynę, którą kochałem, zanim życie nas rozdzieliło.
Pewnego jesiennego popołudnia, siedząc na ławce pod pożółkłymi od mrozu platanami, powiedziałem do niej żartobliwie:
„A co, gdyby ci dwoje staruszków się pobrali, żeby nie musieli już wracać sami do domu?”
Myślałem, że wybuchnie śmiechem.
Ale jej oczy napełniły się łzami.
Natychmiast spanikowałem.
„Hélène, przepraszam… Tylko żartowałem. To było głupie”.
Spuściła głowę, ściskając filiżankę kawy w smukłych dłoniach.
Potem wyszeptała:
„Nie”. To nie było głupie pytanie.
Nie wiedziałem, co powiedzieć.