Miał kilkudniowy zarost i cienie pod oczami.
—Muszę cię zobaczyć.
—Porozmawiaj z moim prawnikiem.
—Laura, proszę. To ja.
Spojrzałem na niego przez wizjer.
—W tym tkwił problem. Że to naprawdę byłeś ty.
Pozostał milczący.
„Zerwałem z Paolą” – powiedział.
Prawie się roześmiałem.
-Gratulacje.
—Nie bądź taki.
Ledwo otworzyłem drzwi, mimo łańcucha.
Chciałem zobaczyć jego twarz, kiedy zrozumie.
—I co z tego? Zraniona? Przytomna? W ciąży z dziećmi i nadal nie chce cię pocieszyć?
Jej oczy napełniły się łzami.
—Myślałem, że mnie oszukałeś.
—I postanowiłeś mnie ukarać, zanim jeszcze to potwierdziłeś. To nie był ból, Diego. To było pozwolenie. Czekałeś na pretekst, żeby odejść z nią bez poczucia winy.
Jej twarz się skrzywiła.
Ponieważ prawda nie zawsze potrzebuje badań medycznych.
Czasem trzeba to po prostu powiedzieć na głos.
—Paola szukała mnie, gdy byłem zdezorientowany — mruknął.
—Paola nie spakowała twojej walizki. Paola nie zmusiła cię do opublikowania tego zdjęcia. Paola nie kazała ci przynieść mi umowy na przejęcie mojego domu.
Spuścił głowę.