—Wazektomia nie zmusiła cię do nazwania mnie dziwką wzrokiem.
Pozostał nieruchomy.
Lekarka spuściła wzrok, szanując mój ból.
Kontynuowałem.
—Nie zmusił cię, żebyś wyjechała z Paolą tej samej nocy. Nie zmusił cię do publikowania zdjęć, mówiąc, że życie odebrało ci kłamstwo. Nie zmusił cię do wysłania mi dokumentów, żeby przejąć mój dom i obciążyć mnie kosztami za lata małżeństwa, jakbym była złą inwestycją.
Paola spojrzała na niego.
—Obciążyć go/ją kosztami?
Diego zamknął oczy.
—To była strategia prawna.
Zaśmiałem się.
—Jakże piękną nazwę tchórze nadają okrucieństwu.
Złapałem moją torbę.
Lekarz podał mi wydrukowane zdjęcia USG. Przytuliłam je do piersi jak zbroję.
„Będę kontynuować opiekę prenatalną z panem, doktorze” – powiedziałam. „Ale proszę mu nie udzielać żadnych informacji, jeśli mnie nie będzie”.
Diego podniósł głowę.
—Jestem ojcem.
Spojrzałem na niego.
I tak to się stało.
Późno.
Ale tam.
Nagle zapragnął tego słowa.
—Godzinę temu przyszedłeś posłuchać, w którym tygodniu ciąży jest „cudze dziecko”. Ojcostwo nie pojawia się ot tak, kiedy los ci sprzyja.
Wyszedłem z gabinetu lekarskiego nie czekając na odpowiedź.
Nogi trzęsły mi się na korytarzu. Szedłem do windy z wyprostowanymi plecami, mimo że w środku byłem w rozsypce.
Diego poszedł za mną.
Paola też.