Mały, pomarszczony, wściekły.
Żywy.
Kiedy położyli je blisko mnie, poczułem, jak cały hałas świata cichnie. Oskarżenia. Wazektomia. Paola. Zgoda. Spojrzenia. Wszystko to rozpłynęło się w oddali.
Byli tylko oni.
Moje dwa zmęczone cuda.
Diego był w poczekalni. Pozwoliłam mu wejść później, kiedy już ich przytuliłam, pocałowałam i wywołałam ich imiona.
Wszedł powoli.
Jakby ten pokój był kościołem.
Widząc ich, zasłonił usta.
—Laura…
—Nie mów głośno.
Skinął głową.
Podszedł do łóżeczka.
Mikołaj ledwo otworzył oczy.
Emilia poruszała ustami, jakby szukała mleka.
—Są idealne.