Wynik: zgodne ojcostwo z Diego w przypadku obojga dzieci.
Arkusz dotarł pocztą.
Przeczytałem raz i zachowałem.
Nie płakałam.
Już dość płakałam za prawdą, która zawsze była moja.
Potem nastąpił rozwód.
Wolniej, poważniej, sprawiedliwiej.
Dom został zapewniony dla mnie i dzieci. Ustanowiono rentę. Diego zgodził się na obowiązkową terapię, jeśli chciał dłużej mieszkać razem. Jego matka musiała przeprosić, zanim poznała dzieci.
Niezbyt miłe przeprosiny w obecności wszystkich.
Prawdziwy, w moim salonie, patrzący mi w twarz.
„Byłem dla ciebie okrutny” – powiedział.
Trzymałem Emilię.
-Tak.
—Wstydziłam się pomyśleć, że mój syn mógł się mylić.
—A on wolał wierzyć, że jestem po prostu jakąś przypadkową kobietą.
Płakać.
-Tak.