Jeden ze współpracowników Adriena odwrócił wzrok.
Claire zaczęła drżeć.
Adrien z kolei próbował wrócić do roli błyskotliwego prawnika.
„Kłamie!” wykrzyknął. „Jest niezrównoważona. Nigdy nie pogodziła się z naszym rozstaniem. Ochrona! Natychmiast ją stąd zabierzcie!”
Podeszło dwóch ochroniarzy.
Nie ruszyłem się z miejsca.
Po prostu odwróciłem głowę w ich stronę.
„Jeszcze jeden krok, a stracisz pracę przed końcem tego zdania”.
Strażnicy się zatrzymali.
Adrien nerwowo się zaśmiał.
„Za kogo ty się uważasz?”
Zanim zdążyłem odpowiedzieć, z tarasu pałacu niemal wybiegł mężczyzna.
Dyrektor generalny.
Był blady, zdyszany i wyraźnie spanikowany.
Lekko się przede mną skłonił.
„Pani Moreau… nie wiedzieliśmy, że pani przyjechała. Proszę mi wybaczyć. Willa prezydencka nie była przygotowana zgodnie z pani standardami”.
Na plaży zapadła nagła cisza.
Adrien zamrugał.
Claire otworzyła usta, ale nie wydobył z siebie żadnego dźwięku.
Spojrzałam na męża.