Nie dlatego, że potrzebowałam pieniędzy.
Ale dlatego, że niektóre ściany aż nazbyt dobrze odbijają kłamstwa.
Zamieszkałam w jasnym domu w Annecy z widokiem na jezioro, z dala od koktajli, fałszywych uśmiechów i mężczyzn, którzy mylą cierpliwość ze słabością.
Pewnego ranka, kilka miesięcy później, otrzymałam pocztówkę bez adresu zwrotnego.
W środku znajdowało się jedno odręcznie napisane zdanie:
„Zabrałeś mi wszystko”.
Przeczytałam je.
Po czym wrzuciłam je do ognia.
Bo znowu się mylił.
Niczego mu nie odebrałam.
Po prostu przestałam dawać mu to, co już należało do mnie.