Adrien zbladł.
Claire upuściła bukiet.
Przez kilka sekund nikt się nie ruszył.
Potem Adrien wyjąkał:
„Isa… Isabelle? Co ty tu robisz?”
Uśmiechnęłam się.
Spokojny uśmiech.
Okropne.
„Przyszłam zobaczyć twoją konferencję prawną”.
Claire cofnęła się o krok.
„Isabelle, poczekaj, mogę wyjaśnić…”
Uniosłam rękę, żeby ją powstrzymać.
„Nie, Claire. Powiedziałaś już dużo. Zwłaszcza do mikrofonu”.
Wśród zgromadzonych rozległ się szmer.
Zatrzymałam się przed ołtarzem, kilka metrów od nich.
Potem zwróciłam się do gości.
„Sprzeciwiam się tej ceremonii, ponieważ mężczyzna stojący tutaj, przebrany za pana młodego, jest moim prawnym mężem od siedmiu lat”. Nasz ślub cywilny został zarejestrowany w ratuszu 16. dzielnicy Paryża. Nie orzeczono rozwodu. Nie ma oficjalnej separacji.
Szmer zmienił się w chaos.
Kobieta zakryła usta dłonią.
Mężczyzna zaklął pod nosem.