„Isabelle, posłuchaj mnie…”
„Nie.”
Tylko jedno słowo.
I zrozumiał, że kobieta, która go kochała, już nie istnieje.
„W poniedziałek rano zarząd firmy nie ogłosi twojego awansu. Ogłoszą twoje zwolnienie. Izba Adwokacka otrzyma komplet dokumentów. A mój prawnik złoży skargę o nadużycie zaufania, oszustwo z kartą kredytową i próbę zaaranżowania małżeństwa na podstawie fałszywych oświadczeń.”
Adrien padł na kolana w piasek.
Wielki paryski prawnik.
Człowiek, który gardził „skromną żoną”.
Na kolanach przed wszystkimi, których zaprosił, by podziwiali jego triumf.
„Isabelle, błagam cię… Popełniłam błąd. Tylko jeden błąd. Kocham cię. Jesteś tą, którą kocham. Claire mną manipulowała”.
Klaire krzyknęła.
„Przepraszam? To ty mi powiedziałaś, że Isabelle jest pusta, bezużyteczna, że…”
A ty zostałeś z nią z litości! To ty mi obiecałeś, że jesteś praktycznie rozwiedziony!
Adrien odwrócił się do niej wściekły.
„Chciałaś moich pieniędzy!”
Claire wybuchnęła histerycznym śmiechem.
„Twoich pieniędzy? Nie stać cię nawet na własny ślub!”
Goście zaczęli wstawać. Niektórzy filmowali. Inni wyszli w milczeniu, zawstydzeni, że byli świadkami publicznego pogrzebu mężczyzny, który uważał się za nietykalnego.
Spojrzałem na kierownika hotelu.
„Panie Garnier.”
„Tak, proszę pani.”