Nawet w jej pamiętniku.
Marguerite pisała, jakby przygotowywała się do kampanii wojskowej.
Do wieczora zrozumiałem już dwie rzeczy.
Po pierwsze: nie odkryła zdrady Juliena i nie zareagowała w przypływie wściekłości. Zweryfikowała ją, prześledziła, udokumentowała, a następnie włączyła do strategii sukcesji opracowanej z niemal przerażającą precyzją.
Po drugie: bacznie obserwowała firmę.
Na twardym dysku znajdowały się raporty z audytów, oceny zarządzania, analizy ładu korporacyjnego i nagranie zatytułowane TYLKO DLA CLAIRE.
Zawahałem się.
Potem kliknąłem.
Na ekranie pojawiła się Marguerite, siedząca w salonie. Była szczuplejsza, niż pamiętałem, owinięta kremowym szalem, z wychudzoną twarzą, ale z diabelnie ostrym spojrzeniem.
„Jeśli to oglądasz” – powiedziała – „to znaczy, że Julien zrobił dokładnie to, co myślałam… i że nie żyję, co mnie bardzo irytuje”.
Mimo wszystko, śmieję się.
Kontynuuje:
„Nie daję ci prezentu, Claire. Ty odmawiasz przyjęcia prezentu. Ja daję ci stanowisko. To nie to samo. Przez lata nie doceniałaś swojej siły przebicia, bo myliłaś życzliwość z biernością. Przestań natychmiast”.
Odchylam się na krześle, nie mogąc oderwać wzroku.
„Nie musisz być twarda, żeby stać się skuteczna” – kontynuuje. „Świat będzie próbował cię przekonać, że jest inaczej. Nie pozwól im. Siła bez próżności jest rzadsza niż talent. A ty go masz. Zarząd wie więcej, niż Julien sobie wyobraża. Dwóch dyrektorów czeka na twój telefon. Jeden jest tchórzliwy, ale przydatny. Dyrektor finansowy cię wystawi na próbę. Pozwól mu. A potem wymień go przy najmniejszym sygnale kłopotów”.
Zatrzymuję na chwilę film i stoję oszołomiona.
Otrzymywanie, w dniu, w którym rozpadło się moje małżeństwo, czegoś w rodzaju lekcji zarządzania od mojej zmarłej teściowej, wydaje się surrealistyczne.
A jednak w sercu tej dziwności jest coś, co mnie uziemia.
Marguerite nie pyta, czy cierpię.
Uważa to cierpienie za pewnik.
Jedyne pytanie, które ją interesuje, brzmi: co będę robić, kiedy cierpię?
Włączam więc wideo od nowa.
Pod koniec mówi:
„Jeszcze jedno. Nigdy nie karz dziecka za grzechy rodziców. Ale nigdy nie pozwól rodzicom używać dziecka jako klucza. Egoiści zawsze używają uczuć jako łomu”.
Ekran robi się czarny.
Długo siedzę w milczeniu.
Potem dzwoni mój telefon.
Najpierw Julien.
Nie odbieram.
Potem znowu Julien.
Potem nieznany numer, który od razu rozpoznaję jako numer Camille.
Wtedy moja przyjaciółka Naomi, dziennikarka lokalnej gazety, wykrzykuje:
„Powiedz, że nie jesteś sama z otwartym internetem”.