To nieprawda.
Oznacza to tylko, że jeśli nauczy się posługiwać władzą, wyrządzi nią mniej szkód niż ktokolwiek z nas.
Zamykam pamiętnik.
I tym razem naprawdę płaczę.
Nie dlatego, że wyrok jest delikatny w potocznym tego słowa znaczeniu.
Marguerite nigdy nie była tak delikatna jak inne.
Ale dlatego, że widziała mnie wyraźniej niż ja siebie.
Zbliża się zima.
Rozwód zostaje sfinalizowany w styczniu.
Julien traci więcej, niż sobie wyobrażał, i mniej, niż prawdopodobnie zasługuje – co jest chyba najuczciwszą definicją współczesnego rozwiązania prawnego.
Zatrzymuje wystarczająco dużo pieniędzy, by pozostać bardzo bogatym.
Ale nie ma wystarczającej władzy, by uważać się za nietykalnego.
Jego miejsce w zarządzie zniknęło.
Jego dostęp znikł.
Błogosławieństwo jego matki, to, co z niego pozostało, przekształciło się w bariery prawne i fakty publiczne.
Camille zostaje z nim przez jakiś czas.
A potem już nie.
Najpierw dowiedziałem się o tym z plotek, a później z dokumentów związanych z opieką nad dzieckiem.
Najwyraźniej związek zrodzony w tajemnicy nie ma szczęścia w świetle swoich konsekwencji.
Nie świętuję.
Biorę to pod uwagę.
I idę dalej.