Następnej wiosny Delorme Industrie zorganizowało swoją doroczną galę w Fundacji Louis Vuitton.
Przez lata uczestniczyłem w tego typu wydarzeniach, ponieważ żona Juliena, na wpół użyteczna, na wpół dekoracyjna, doceniała to, ale rzadko konsultowała się z nim jako pierwsza.
W tym roku wyszedłem na scenę sam.
Czarna jedwabna sukienka.
Białe oświetlenie.
Pełna sala.
Dyrektorzy, dziennikarze, urzędnicy, klienci, pracownicy – wszyscy ci ludzie z eleganckimi okularami i czasami bardzo elastycznymi poglądami.
Sam wygłosiłem przemówienie.
Niedługie.
Nie przesłodzone.
Po prostu jasne.
Mówię o odpowiedzialności.
O przekazywaniu wiedzy.
O modernizacji.
O obowiązku, który musi przetrwać ego.
Ogłaszam rozszerzenie programu praktyk przemysłowych grupy, a także partnerstwo na rzecz zdrowia matek nazwane imieniem Marguerite Delorme.
Potem podsumowuję:
„Władza staje się niebezpieczna, gdy służy do udowadniania niewinności. Budujemy teraz coś silniejszego”.
Natychmiast rozbrzmiewają brawa.
Nie histeryczne.
Nie teatralne.
Z szacunkiem.
Autentyczne.
I stojąc tam, słysząc to, rozumiem coś, co rok wcześniej byłoby niemożliwe.
Nie walczę już o przetrwanie.
Żyję ponad to.