Potem notariusz dodał:
„Ani Julien Delorme, ani Camille Renaud nie będą mieli bezpośredniego dostępu do tych funduszy”.
Ulga zniknęła natychmiast.
Nie zdążyła całkowicie ukryć swojej reakcji.
Widziałem to.
Julien też.
I w tym małym błysku między nimi dostrzegłem coś niemal pięknego w swojej brzydocie.
Dwoje ludzi, którzy myśleli, że przybyli tu, by dzielić zwycięstwo, a nagle odkrywają, że siedzą obok siebie, pogrążeni we własnym upadku.
Julien przeczesuje włosy dłonią.
„To absurd. Jestem jego synem”.
Maître Lemaire lekko pochyla głowę.
„To fakt biologiczny”.
Mogłabym wręcz podziwiać jego powściągliwość, gdybym nie była zajęta nauką oddychania.
Potem znów podnosi list.
„Claire, jeśli Julien protestuje w imię więzów krwi, przypomnij mu, że spadek to nie genetyczna nagroda pocieszenia. Firma rodzinna to nie zegarek przekazywany z pokolenia na pokolenie z przyzwyczajenia. To odpowiedzialność. A ta odpowiedzialność spada na osobę, która najpewniej użyje go jako lustra”.
Julien odbiera te słowa jako cios.
Wciąż nic nie mówię.
Boję się, że jeśli otworzę usta, cała ta scena rozpadnie się i zniknie.
Siedzę więc, prostując plecy, a każde zdanie na nowo kreśli architekturę mojego życia.
Wtedy Mistrz Lemaire przewraca ostatnią stronę.
Jego głos znów się zmienia.
A coś we mnie rozumie, że jeszcze nie sięgnąłem dna.
„Przez ostatnie jedenaście miesięcy zlecałem księgowym wyznaczonym przez sąd zbadanie pewnych nieprawidłowości w Delorme Industrie, a także kilku związanych z tym wydatków osobistych. Ich ustalenia zostały przekazane zewnętrznemu prawnikowi i przewodniczącemu komisji audytorskiej i zostaną przekazane odpowiednim organom, jeśli zostaną spełnione określone warunki”.
Julien zastyga w bezruchu.
Nie z gniewu.
Nie z oburzenia.
Wciąż jak człowiek, który właśnie usłyszał, jeszcze tego nie okazując, że za jego plecami coś nieodwracalnego zostało uruchomione.
Znam tę ciszę.
Tę, która zapada tuż zanim ciało zrozumie to, czego usta jeszcze nie odważą się wypowiedzieć.
Mistrz Lemaire kontynuuje, słowo w słowo:
„Śledztwo ujawniło nieregularne raporty wydatków, ukryte przelewy, niewłaściwe wykorzystanie aktywów firmy, a także pośrednie finansowanie mieszkania przy Avenue Mozart, wynajmowanego za pośrednictwem firmy-słupka powiązanej z Julienem Delorme”.
Twarz Camille staje się bez wyrazu.
Jej dłoń zaciska się na podłokietniku.
Wiedziałam o romansie.
Podejrzewałam mieszkanie.
Ale usłyszenie opisu prawnego zmienia intuicję w dowód.