„Słuchaj, młodzieńcze. Następnym razem, gdy dotkniesz mojej córki, nie będzie to klauzula umowna, która za nią odpowiada”.
Adrien wpatrywał się w niego.
Potem spojrzał na mnie.
I po raz pierwszy nie ujrzał w sobie Claire, która domagała się spokoju, oszczędzała na obiadach, wymyślała wymówki dla swojego okrucieństwa.
Ujrzał kobietę, która kończy wojnę.
„Czego chcesz?” zapytał cicho.
„Rozwodu”.
„Pieniędzy?”
„Nie potrzebuję twoich”.
To zdanie uderzyło go mocniej niż jakikolwiek krzyk.
Bo wiedział, że to prawda.
„I co z tego?”
Otworzyłem kolejny plik.
„Chcę, żebyś podpisała zrzeczenie się prawa do nazwiska Moreau we wszystkich operacjach Grupy Beaumont. Chcę natychmiastowego zwrotu aktywów powiązanych ze spółką holdingową. Chcę publicznego wycofania oskarżenia o kradzież. Chcę, żeby twoja matka opuściła rezydencję przed dzisiejszym wieczorem. I chcę, żebyś przekazała policji nagranie, na którym Camille kradnie naszyjnik”.
Hélène zbladła.
„Policja? Nie! To by wywołało skandal”.
Spojrzałam na nią.