„A jeśli usłyszę choć jedną skargę na twoje plecy albo zobaczę, jak siedzisz, podczas gdy Mandy kiwnie palcem, sam wymuszę sprzedaż tego domu”.
Walter mu przerwał.
Albert patrzył na niego z niedowierzaniem.
„Spróbuj mnie.”
***
Mój mąż podpisał papiery następnego ranka. Nie dlatego, że chciał, ale dlatego, że wiedział, że Walter mówi serio.
Przez pierwsze kilka dni w domu panowało napięcie.
Albert tupał, rozładowując zakupy, trzaskał drzwiczkami szafek i składał pranie, jakby był osobiście torturowany.
Jego dziadek został jeszcze miesiąc, żeby dopilnować, żeby wszystko było dokładnie tak, jak powinno.
W domu panowało napięcie.
***
Każdego ranka Walter siedział cicho przy kuchennym stole z kawą i gazetą, podczas gdy Albert zmywał naczynia.
Kiedyś weszłam do domu i przyłapałam męża na szorowaniu przypalonego sosu z patelni, mamrocząc pod nosem.
Walter podniósł wzrok znad gazety.
„Chcesz coś powiedzieć?”
Albert natychmiast pokręcił głową.
„Dobra odpowiedź.”
Musiałam ugryźć się w policzek, żeby powstrzymać śmiech!
„Chciałbyś coś powiedzieć?”
***
S
Dziwne było to, że po kilku tygodniach coś zaczęło się zmieniać.