„Co do cholery?!”
Sekundę później drzwi wejściowe zatrzęsły się z hukiem.
„Dlaczego się nie otwiera?”
Walter spokojnie podniósł wzrok znad gazety, którą czytał.
„Czas na przedstawienie” – mruknął.
Podszedł do drzwi, a ja siedziałam jak sparaliżowana na kanapie.
„Co do cholery?!”
W chwili, gdy Walter otworzył drzwi, Albert rzucił się do przodu.
Potem się zatrzymał.
„Dziadku?” – zapytał. „Co ty tu robisz? Kto wymienił zamki?”
Walter oparł się o framugę drzwi, nonszalancko blokując Alberta.
„No, no, wnuku” – powiedział. „Wyglądasz na zrelaksowanego, ale niedługo”.
Albert zmarszczył brwi i spróbował ominąć Waltera, który ruszył, żeby go zablokować.
Mój mąż zbladł. „Dziadku? Żartujesz sobie? Co tu robiłeś z moją żoną? Wpuść mnie natychmiast!”
Walter zignorował pytania.
„Co ty tu robisz?”
Albert spojrzał na mnie, siedzącego na kanapie.
Potem jego twarz stwardniała.
„Mówisz serio?!”. – warknął.