Pani Peterson spojrzała na niego z obrzydzeniem.
Walter słuchał, jak wszystko wyjaśniałam. Kiedy skończyłam mówić, nastąpiła długa pauza. Potem westchnął cicho.
„Rozumiem. Nie martw się, kochanie” – powiedział. „Mam plan”.
Jego głos był spokojny, ale też nieco zimny.
***
Dziadek mojego męża przyjechał następnego popołudnia, po tym jak Albert wyjechał w podróż.
Kiedy otworzyłam drzwi, Walter spojrzał na mnie i powiedział: „Witaj, kochanie. Teraz możemy brać się do pracy”.
„Jakiej pracy?”
„Zapewniam ci odpowiednią opiekę, oczywiście!”
I mówił poważnie.
„Mam plan”.
Walter wprowadził się do pokoju gościnnego tego samego dnia.
Dziadek mojego męża gotował posiłki, pomagał mi chodzić
i prysznic bezpiecznie, upewniał się, że trzymam nogę uniesioną, a każdego ranka przynosił śniadanie do łóżka.
W międzyczasie Albert prawie się nie odzywał.