Mój mąż przestał się złościć przez cały dzień. Najpierw ustało trzaskanie. Potem jego nastawienie stopniowo złagodniało.
***
Pewnego wieczoru obudziłam się po drzemce i poczułam zapach gotowanego jedzenia.
Poszłam do kuchni i zobaczyłam Alberta stojącego przy kuchence i starannie mieszającego zupę.
Zerknął na mnie niezręcznie.
„Mój dziadek powiedział, że jesz za mało warzyw”.
Wtedy dotarło do mnie, że nie pamiętam, kiedy ostatnio widziałam, żeby coś dla mnie gotował bez wcześniejszego narzekania.
„Dzięki”.
Mój mąż przestał się złościć.
***
Kilka nocy później, około północy, zaczęła mnie boleć noga.
Albert musiał mnie usłyszeć, bo zanim zdążyłam sięgnąć po kule, wszedł do sypialni i zapytał: „Wszystko w porządku?”.
„Moja kostka pulsuje”.
Nie mówiąc ani słowa, zniknął i wrócił z woreczkiem z lodem i szklanką wody.
To była taka drobnostka.
Ale takie rzeczy mają znaczenie, gdy ktoś przez miesiące sprawiał, że czułaś się niewidzialna.
Albert musiał mnie słyszeć.
***