Żadnych przeprosin ani troski. Głównie zdjęcia ryb i chłodziarek do piwa.
Walter widział każdą wiadomość, ale nigdy jej nie komentował.
Zauważyłam jednak, że z każdym dniem robi się coraz cichszy.
W międzyczasie Albert prawie się nie odzywał.
***
Trzeciego ranka obudziły mnie odgłosy stukania na dole.
Kiedy ostrożnie weszłam na korytarz z kulami, zobaczyłam Waltera wymieniającego zamki w drzwiach wejściowych.
„Walter… co robisz?”
Spokojnie na mnie spojrzał. „Przygotowuję się”.
„Do czego?”
„Do powrotu Alberta”.
Powinienem był zadać więcej pytań. Zamiast tego po prostu obserwowałem, jak wkręca ostatnią zasuwę z koncentracją mężczyzny o połowę młodszego. Potem powoli wstał i wytarł ręce szmatką.
„No i już. To powinno wystarczyć”.
Powinnam była zadać więcej pytań.
***
Tego wieczoru wrócił mój mąż. Nie miał pojęcia, co go czeka. Szczerze mówiąc, ja też byłam w ciemności.
Usłyszałam, jak jego SUV wjeżdża na podjazd tuż po obiedzie. Potem rozległ się brzęk klamki.
Pauza.
Znowu brzęk.