„Sześć tysięcy czterysta dolarów zostało przelane na konto osobiste Tary. Stamtąd najwyraźniej zostały wykorzystane na spłatę kredytu i zadłużenie dwóch kart kredytowych”.
Zamknęłam oczy.
Wyrwał mi się jakiś dźwięk – nie do końca szloch, nie do końca krzyk. Coś cichszego. Bardziej obrzydliwego.
Mama wyciszyła telewizor.
„Ile?” – zapytała.
Odłożyłam słuchawkę.
„Wydała je” – powiedziałam.
Twarz mojej mamy całkowicie znieruchomiała.
Potem wstała, podeszła do szafy w korytarzu, wyciągnęła płaszcz i powiedziała: „W takim razie złożymy raport”.
Na komisariacie unosił się zapach starych papierów i płynu do mycia podłóg. Funkcjonariusz przyjmujący moje zeznania był uprzejmy, ale ostrożny. Wyjaśnił, że sytuacja jest skomplikowana, ponieważ Tara miała autoryzowany dostęp. Patricia, która dołączyła do mnie telefonicznie, wyjaśniła udokumentowany cel funduszy, oszukańcze przelewy i pisemny zamiar Tary, aby uniemożliwić mi dostęp do pieniędzy przeznaczonych na koszty leczenia.
Funkcjonariusz wszystko zapisał.
Podpisałam raport ręką, która ledwo drżała.
Po powrocie do domu miałam cztery wiadomości głosowe od Vivian Whitmore.
Pierwsza brzmiała słodko i syropowo.
Rachel, kochanie, to zaszło za daleko. Tara tylko próbowała pomóc.
Druga brzmiała na zranioną.
Nie mogę uwierzyć, że wzywasz policję z powodu nieporozumienia w rodzinie.
Trzecia była zła.
Rozumiesz, co robisz Marcusowi? Nam wszystkim?