Czekałam.
Przeprosiny nie nadeszły.
Zamiast tego powiedziała: „To trwa już wystarczająco długo”.
I oto było.
Nie wyrzuty sumienia. Niecierpliwość.
Zawiązałam torbę z produktami i włożyłam ją do wózka.
„Tak”, powiedziałam. „Ma”.
Potem odwróciłam Lily i odeszłam.
Tej nocy napisałam jeszcze jedną wiadomość do telefonu.
Vivian w sklepie spożywczym. Bez przeprosin. Nadal wierzy, że czas jest wart wybaczenia.
To była wiadomość numer czterdzieści cztery.
Ale ta była inna.
Pierwsze czterdzieści trzy napisała kobieta, która próbowała udowodnić, że nie jest szalona. Numer czterdzieści cztery napisała kobieta, która ufała sobie.