Wpatrywał się w podwórko. „Kiedyś myślałam, że najgorsze były pieniądze. Teraz myślę, że najgorsze było to, że do mnie zadzwoniłeś, a mnie nie było”.
Wzięłam głęboki oddech.
„To była najgorsza część” – powiedziałam.
Skinął głową. Bez obrony. Bez wymówek.
Po prostu prawda.
W środku Lily poruszyła się i wydała z siebie cichy dźwięk przez elektroniczną nianię.
Oboje stanęliśmy dokładnie w tym samym momencie.
I może to jednak była odpowiedź.
Nie idealne małżeństwo. Nie schludne zakończenie. Nie rodzina magicznie uzdrowiona dzięki zwrotowi pieniędzy i wymianie zamków.
Po prostu dwie osoby słyszące ten sam płacz i wspólnie decydujące się na jego wysłuchanie.