– warknęła, odwracając się do tłumu. – To zazdrość. Ma na moim punkcie obsesję.
Jej przyjaciółki natychmiast skinęły głowami.
Grant syknął pod nosem: „Przestań gadać”.
Ale Vanessa była upojona starymi nawykami. Wciąż wierzyła, że upokorzenie to broń, którą tylko ona kontroluje.
Znowu chwyciła talerz z resztkami i odepchnęła go w moją stronę. – Wiesz, co myślę? Myślę, że biedna Nora zdobyła sobie jakiś wymyślny tytuł i przyszła tu błagając o uwagę.
Sala wstrzymała oddech.
Upuściłam talerz.
Uderzył o podłogę z mokrym plaśnięciem.
Potem podniosłam telefon i nacisnęłam jeden przycisk.
Po drugiej stronie sali balowej projektor z nagraniem zjazdu ożył.
Na gigantycznym ekranie pojawiła się twarz Vanessy.
Nie dzisiejszej twarzy.
Nagranie z monitoringu z prywatnego biura sprzed czterech miesięcy. Vanessa siedziała obok Granta, śmiejąc się, podczas gdy on mówił: „Lokatorzy nie będą się bronić. Nigdy tego nie robią”.
Na ekranie Vanessa uniosła kieliszek do szampana.