To był czysty strach. Żołnierz, który dowodził operacją, był młody. Nie mógł mieć więcej niż pięć lat. Jasne oczy, kanciasta twarz. Bez wyrazu. Szedł powoli przed nami, jego buty miażdżyły brudny śnieg. Zatrzymał się przede mną. Powiedział coś po niemiecku, czego nie do końca zrozumiałem, ale ton był wyraźny: pogarda.
Potem przycisnął moją głowę do ściany. Uderzenie było tak silne, że zobaczyłem gwiazdy. Na końcu węzła w Mrucen, z ręką za plecami, posłusznie wykonałem polecenie. Poczułem zimny dotyk lufy pistoletu na podstawie czaszki. Całe moje ciało zamarło. Pomyślałem: to już koniec, umrę tu, pod tą ścianą, bez wiedzy nikogo.
Ale strzał nie padł. Zamiast tego wydarzyło się coś gorszego. Namiot. Zostawili nas tam, twarzą do ściany, na godziny. Nie wiem dokładnie, ile. Czas stracił wszelkie znaczenie, gdy każda sekunda była torturą. Moje ręce zaczynały drżeć, nogi groziły, że się pode mną ugnie. Zimno wbijało się w palce u stóp przez dziury w butach.
Czułem ciepły oddech strażnika na karku. Potem odchodził i wracał. To była dla nich gra. Utrzymywali nas w stanie przerażenia, zawieszeni między życiem a śmiercią, nie wiedząc, co nastąpi pierwsze. Po lewej stronie słyszałem oddech Séraphine z trudem. Po prawej Nadine mamrotała modlitwę po polsku.
Colette, dalej, nic nie powiedziała, ale wiedziałem, że tam jest. Czułem jej obecność, tę cichą siłę, którą w sobie nosiła. Mała polska dziewczynka cicho płakała. Strażnik uderzył go w żebra kolbą karabinu. Upadła. Wywlekli ją. Nigdy więcej go nie widziałem. Około 5 rano.
Niebo zaczęło blednąć. Brudne, szare światło przesączało się przez chmury. W tym momencie zrozumiałem coś strasznego. Świt potrafi być okrutny. Całe życie uwielbiałem wschody słońca. Mój ojciec otwierał piekarnię przed świtem, a ja patrzyłem, jak różowe niebo rozpościera się nad wioską. To była chwila spokoju, obietnicy.
Ale tutaj świt był zdradą. Oznaczał, że przeżyliśmy kolejną noc, ale też, że zaczynał się nowy dzień cierpienia. Słońce wschodziło dla wszystkich oprócz nas. Strażnicy w końcu kazali nam się odwrócić. Nogi prawie się pode mną ugięły. Séraphine upadła. Strażnik kopniakiem postawił ją na nogi.