Nikt nie wspomniał o Hugo.
Nikt nie wspomniał o Chloé.
Jakby moje dzieci, urodzone w małżeństwie, wychowane w miłości i cierpliwości, zostały wymazane przez prostą obietnicę chłopca.
„Pani Garnier?” zawołała pielęgniarka. „Lekarz panią zbada”.
Antoine natychmiast wstał.
„Pójdę z nią”.
Françoise również wstała.
„Ja też”.
Pielęgniarka zawahała się.
„Normalnie mogą pani towarzyszyć tylko dwie osoby”.
Antoine uśmiechnął się z tą chłodną pewnością siebie, która zawsze pomagała mu załatwić sprawy.
„To ważna chwila”.
Kilka minut później Léa leżała w gabinecie USG.
W gabinecie było chłodno.
Światło było przyćmione.
Czarny monitor czekał w ciszy, jakby już wiedział.
Dr Mercier, mężczyzna po pięćdziesiątce o spokojnej twarzy, nałożył jej żel na brzuch.
Léa lekko zadrżała.
Antoine pochylił się do przodu, a jego oczy zabłysły.