Skutery lawirujące między taksówkami.
Wszystko wydawało się znajome.
A jednak po raz pierwszy patrzyłem na to miasto jak
Ktoś odchodził, nie oglądając się za siebie.
Chloé oparła głowę o moje ramię.
Hugo w milczeniu patrzył na drogę, zbyt inteligentny jak na swój wiek, zbyt przyzwyczajony do rozumienia napięć, które dorośli próbują ukryć.
„Mamo” – zapytał cicho – „czy tata nie jedzie z nami?”
Wzięłam głęboki oddech.
Nie chciałam kłamać.
Nie chciałam też sprawiać mu bólu, którego nie musiał znosić.
„Nie, kochanie. Tata wybrał inne życie”.
Spojrzał na swoje trampki.
„A co z nami?”
Uścisnęłam jego dłoń.
„My też wybieramy inne życie”.
Mój telefon zawibrował.
Wiadomość od mecenasa Duvala, mojego prawnika.
„Właśnie przyjechali do kliniki. Wszystko gotowe”.