Patrzyłam, jak moje dzieci śpią.
I po raz pierwszy od bardzo dawna nie myślałam o tym, co straciłam.
Myślałam o tym, co właśnie uratowałam.
Oni.
Siebie.
Nasz spokój.
W Paryżu świat Antoine’a walił się w prywatnej klinice na oczach całej jego rodziny.
Ale mój już wzbijał się w powietrze.
I tym razem…
nikt nie mógł nas sprowadzić z powrotem na ziemię.