Carmen przez dłuższą chwilę nie ruszyła się z miejsca.
Potem powiedziała: „On nie tylko mnie okradł. Okradł wszystkich”.
Tej nocy poszła do swojej sypialni i zamknęła drzwi.
Usłyszałem, jak płacze.
Chciałem ją pocieszyć, ale smutek jest zbyt głęboki dla świadków. Usiadłem więc przed jej drzwiami z kocem na ramionach, na wypadek gdyby kogoś potrzebowała. Około północy drzwi się otworzyły.
Wyglądała na mniejszą niż zwykle.
„Kochałam go” – powiedziała.
„Wiem”.
„Wciąż go kocham”.
„Wiem”.
„To jest najgorsze”.