Chwyciłem telefon i zadzwoniłem na policję.
To był pierwszy raport.
Nie ostatni.
Następnego ranka Alejandro próbował wejść do siedziby Rivas Global Freight, jakby nic się nie zmieniło. Jego biuro znajdowało się na trzydziestym drugim piętrze szklanego wieżowca w Jersey City, z widokiem na rzekę Hudson. Uwielbiał ten widok, bo, jak mówił, czuł się dzięki niemu jak właściciel miasta. Ale kiedy dotarł na miejsce, jego karta dostępu nie działała.
Ochroniarze zatrzymali go w holu.
Zadzwonił do mnie ponownie.
Odebrałem tym razem, nie dlatego, że chciałem usłyszeć.
go, ale dlatego, że Carmen skinęła głową, żebym włączyła głośnik.
„Ty głupia kobieto” – syknął. „Czy ty w ogóle zdajesz sobie sprawę, co zrobiłaś?”
Spojrzałam na Carmen.
Uniosła palec, nakazując mi milczenie.
Alejandro kontynuował. „Moja matka nie czuje się dobrze. Każdy prawnik to udowodni. Zmanipulowałeś starszą kobietę i teraz za to zapłacisz”.
Carmen pochyliła się do telefonu. „Mój prawnik już czeka na twojego”.
Zapadła tak ostra cisza, że słyszałam jego oddech.
„Mamo?”
„Tak, synu”.
„Nie wiesz, co Mariana ci robi”.
Twarz Carmen stwardniała. „Dokładnie wiem, co zrobiła. Dała mi pokój, krzesło przy swoim stole i godność, którą ukradł mi mój własny syn”.
Jego głos się zmienił. „Nie możesz tego zrobić”.
„Już to zrobiłem”.