Również między nami.
Wychodząc, zatrzymaliśmy się w kawiarni niedaleko Castellane. Claire zamówiła herbatę, której ledwo wypiła. Ja mieszałam kawę przez dziesięć minut bez powodu.
Potem powiedziała:
„Powinnyśmy porozmawiać o przyszłości”.
Podniosłam wzrok.
To słowo nas przeraziło.
Przyszłość.
Wcześniej była zbyt ciężka.
Teraz była krucha.
Ale istniała.
„Tak” – odpowiedziałam. „Powinnyśmy”.
Tego dnia nie postanowiłyśmy wrócić do siebie jak w filmie.
Nie było wielkiego pocałunku w deszczu.
Żadnych wielkich obietnic.
Żadnych łatwych cudów.
Prawdziwe życie tak nie działa.
Prawdziwe życie wymaga więcej.
Wymaga powrotu następnego dnia.
Odpowiadania, gdy druga osoba się odzywa.
Mówienia „Boję się” zamiast trzaskania drzwiami.
Nie mylenia dumy z godnością.
Wybierania, raz po raz.
W siódmym miesiącu dowiedzieliśmy się, że to dziewczynka.
Claire roześmiała się, widząc moją twarz na ekranie.
„Wyglądasz na przerażoną”.
„Nie jestem przerażona”.
„Julien”.