Pierwsza odezwała się Brooke, a w jej głosie słychać było niedowierzanie.
„Sophia nie ma własnego domu” – powiedziała z lekkim śmiechem. „Wynajmuje to mieszkanie niedaleko uniwersytetu. Wiesz, to z okropnym parkingiem?”
„Wynajmowałem to mieszkanie” – poprawiłem spokojnie. „Przez jakieś dwa lata, podczas studiów doktoranckich. Potem kupiłem dom na Sterling Heights. To było osiem lat temu”.
Obserwowałem, jak słowa padają.
Dłoń ojca zacisnęła się na kieliszku do szampana tak mocno, że prawie spodziewałem się, że kieliszek pęknie.
„O czym mówisz?” – zapytał cichym, ale kruchym głosem.
„Mówię o pięciopokojowym domu w stylu rzemieślniczym, który kupiłem za milion dwieście dwa miliony dolarów w czerwcu 2016 roku” – powiedziałem spokojnie. „Ten, który obecnie wyceniany jest na około milion pięćset tysięcy, według ostatnich porównań rynkowych”.
Nie podniosłem głosu. Nie musiałem. W ciszy wokół nas każde słowo spadało niczym kamień do stojącej wody.
Dłoń matki powędrowała do gardła, muskając perły na szyi. Wpatrywała się we mnie, jakbym zaczął mówić obcym językiem. Mój ojciec wyglądał, jakby ktoś mu właśnie powiedział, że niebo jest zielone, a potem wręczył dowód.
„To niemożliwe” – wyszeptała mama. „Skąd wziąłbyś ponad milion dolarów?”
„Nie zapłaciłem gotówką” – powiedziałem. „Wpłaciłem dwieście czterdzieści tysięcy i resztę sfinansowałem. Chociaż spłaciłem kredyt hipoteczny sześć lat temu”.
James dumnie skinął głową. „Najmądrzejszy ruch w jej życiu. Sophia zawsze świetnie radziła sobie z pieniędzmi. Ta premia za podpisanie umowy od Helix Pharmaceuticals? Przeznaczyła każdy dolar na spłatę kapitału kredytu hipotecznego. Spłaciła dziewięćset sześćdziesiąt tysięcy w dwa lata. Byłem pod wrażeniem”.