Reakcja gości weselnych była natychmiastowa i widoczna, gdy powietrze zdawało się opuszczać salę. Uśmiech Justina zniknął, zastąpiony wyrazem całkowitego zdezorientowania i nagłego strachu.
„Cassidy?” wyjąkał, gdy zbliżała się do schodów z bliźniakami i Maxwellem. „Zaprosiłaś nas, a my postanowiliśmy przyjść” – powiedziała spokojnym i pewnym głosem.
Maxwell uścisnął dłoń Justina i przedstawił się jako pracodawca ojca chłopców. To sformułowanie subtelnie przypominało, że Justin nie był najważniejszą osobą w rozmowie.
Gillian spojrzała na sukienkę Cassidy z mieszaniną zazdrości i szoku, której nie potrafiła ukryć. „To prawdziwa niespodzianka” – powiedziała Gillian, ściskając perły.
„Śluby są pełne niespodzianek” – odpowiedziała Cassidy z lekkim uśmiechem. Ceremonia była piękna, ale Cassidy czuła na sobie wzrok Justina z drugiego końca nawy przez całą ceremonię.
Siedziała między Maxwellem a synami i poczuła spokój, którego nie zaznała od dawna. Podczas składania przysięgi zauważyła, że Maxwell z wielką cierpliwością odpowiadał na szeptane pytania chłopców.
Przyjęcie odbyło się w wielkiej sali balowej z widokiem na dolinę i światła miasta. Justin zaaranżował miejsce dla Cassidy przy małym stoliku w najdalszym kącie, niedaleko kuchni.
Maxwell zobaczył kartę miejsc i natychmiast z uprzejmym uśmiechem zawołał koordynatora wydarzenia. „Myślę, że nastąpiła pomyłka i pani Thorne usiądzie przy moim stoliku w centrum” – powiedział Maxwell.
Koordynator natychmiast ich przeniósł, a Justin obserwował z baru z czerwoną twarzą. Podczas kolacji Justin podszedł do stolika z drinkiem w dłoni i desperackim wyrazem twarzy.