„Sprzedaż twojego domu rodzinnego prawdopodobnie pokryła koszty jego kradzieży” – powiedział łagodnie Maxwell. „Nie sprzedał go, żeby ratować twoją rodzinę i nie sprzedał go z powodu twoich błędów”.
Cassidy poczuła się, jakby wróciła do pokoju dziecięcego, który pomalowała na zielono dla bliźniaków przed ich narodzinami. Pamiętała, jak Justin stał w drzwiach i mówił jej, że podchodzi zbyt emocjonalnie do pewnej nieruchomości.
Płakała, podpisując dokumenty, podczas gdy on zachowywał się, jakby rozpaczała nad stertą cegieł. „Planuje wykorzystać ten ślub, żeby cię upokorzyć, a twoich synów wykorzystać jako rekwizyty” – dodał Maxwell.
„Wiem, jak to jest, bo mój ojciec zrobił mi coś podobnego, kiedy byłem chłopcem”. Maxwell wyjaśnił, że jego ojciec naśmiewał się z niego podczas firmowej kolacji, żeby wyglądać na silniejszego.
„Widziałem wczoraj twoich chłopców bawiących się kredą na dziedzińcu twojego budynku” – powiedział Maxwell. „Jeden z nich mówił, że droga musi być równa, zanim ciężarówki będą mogły po niej przejechać”.
Cassidy spojrzała na Toby’ego, który właśnie wyrównywał most z bloków. „To był Toby” – powiedziała drżącym głosem.
„Żadne dziecko nie powinno być wykorzystywane do zemsty na mężczyźnie i chcę pomóc ci zmienić historię” – powiedział Maxwell. „Nie oferuję ci jałmużny, ale prawdę i środki do ochrony twojej godności”.