Zaprosił mnie na ślub, żeby wszyscy mogli zobaczyć, jak mnie upokarzają. Potem zadzwonił do mnie miliarder z numeru, którego nie znałam, i powiedział: „PROSZĘ, NIE ROZŁĄCZAJ SIĘ. WYDAJE MI SIĘ, ŻE WŁAŚNIE SŁYSZAŁEM, JAK TWÓJ BYŁY MĄŻ PLANUJE TWOJĄ PUBLICZNĄ EGZEKUCJĘ”.
„Czy możemy porozmawiać na osobności, Cassidy?” – zapytał, zerkając na Maxwella. „Wszystko, co masz do powiedzenia, możesz powiedzieć tutaj, przy naszych przyjaciołach” – odpowiedziała.
„To sprawa rodzinna i nie jego sprawa” – syknął Justin. „Zapraszając mnie tu, żeby mnie upokorzyć, zrobiłeś z tego sprawę dla wszystkich” – powiedziała Cassidy wyraźnie.
Maxwell spojrzał na Justina i powiedział mu, żeby bardzo uważał na to, co powie. „Nazwałeś dziś swojego syna rekwizytami i myślę, że powinieneś za to przeprosić” – dodał Maxwell.
Przy otaczających stołach zapadła cisza, gdy goście zaczęli przysłuchiwać się rozmowie. Paige, panna młoda, pojawiła się w białej sukni i zapytała, co dzieje się przy głównym stole.
„Justin właśnie miał wyjaśnić, dlaczego skłamał w sprawie sprzedaży domu rodzinnego” – powiedział Maxwell do panny młodej. Justin próbował to zbagatelizować, ale głos mu drżał i wyglądał, jakby chciał uciec.
„Mój syn zrobił to, co musiał, z powodu wydatków Cassidy” – przerwała mu Gillian stojąca nieopodal. „Właściwie zrobił to, bo przywłaszczył pieniądze z mojej firmy i musiał je zwrócić” – oświadczył Maxwell.
Zapadła tak ciężka cisza, że słychać było topnienie lodu w szklankach. Gillian spojrzała na syna z wyrazem czystego przerażenia, gdy prawda w końcu dotarła do niej.
„To prawda, Justin?” wyszeptała, a jej oczy napełniły się łzami wstydu. „Mamo, to skomplikowane, a on po prostu próbuje mnie zniszczyć” – skłamał Justin po raz ostatni.