Zrezygnowałam z pracy, żeby opiekować się naszymi nowonarodzonymi bliźniakami, bo z mężem uznaliśmy, że to ma sens. Ale kiedy Carl zaczął traktować jedno dziecko jak dodatkowy wydatek, zdałam sobie sprawę, że problemem nie jest miłość. Problemem jest szacunek. Zgodziłam się więc wrócić do pracy, ale tylko pod jednym warunkiem.
Tego ranka byłam obudzona już od 3:12, Abby leżała mi na piersi, a Talia kopała mnie w udo, jakby miała jakąś osobistą urazę do snu.
O siódmej pisałam listę zakupów na odwrocie ulotki od pediatry.
Pieluchy.
Chusteczki nawilżane, bezzapachowe.
Mleko modyfikowane.
Krem na odparzenia.
Kawa.