„Gdzie są czyste butelki?” zapytał.
„Szafka przy zlewie”.
„Która szafka, Carino?”
„Ten, który otwierasz codziennie na kawę”.
Spojrzał na mnie gniewnie. „Nie pomógł”.
„Zostawianie pieluch w sklepie też nie. Już nam się kończą”.
Pocałowałam obie dziewczyny. Abby pachniała mlekiem; Talia złapała mnie za palec i trzymała, jakby wiedziała, że potrzebuję odwagi.
Spojrzał na mnie gniewnie.
Carl wyglądał na zdenerwowanego. „Dokąd idziesz?”
„Do Renee. Potem do Targetu. Potem posiedzę w samochodzie i zjem lody. Nikt nie może ze mną rozmawiać. Nikt nie może mnie dotykać”.
„Carina, chodź. Przydałaby mi się twoja pomoc”.
Otworzyłam drzwi. „Zadzwoń do mnie w naprawdę pilnej sprawie. Nie dlatego, że nie wiesz, co oznacza każdy płacz”.
***
Do południa miałam siedemnaście nieodebranych połączeń.