„Szafa w przedpokoju. Na najwyższej półce. Dla dziewczynek. Nie dla ciebie”.
Odłożyłam telefon.
***
W niedzielny poranek Carl złamał zasadę i zadzwonił do swojej mamy.
Dwie minuty później zadzwoniła. „Carina, dlaczego mój syn jest sam z dwójką płaczących dzieci?”
„Bo to jego dzieci”.
„Mówi, że udowadniasz swoją rację”.
„Ja udowadniam”.
„Małżeństwo nie polega na liczeniu punktów”.
„To zapytaj go, dlaczego zaczął dzielić nasze córki jak rachunek”.
Deborah umilkła.
„Carino, dlaczego mój syn jest sam z dwójką płaczących dzieci?”
Potem powiedziała: „Idę tam”.
„Dobrze. Przemów mu do rozsądku”.