Kiedy wróciłam do domu, Deborah składała dziecięce pranie. Carl siedział na kanapie z Abby tulącą go do piersi i Talią gryzącą pięść na jego kolanach, z poplamioną koszulą i rozczochranymi włosami.
Deborah odwróciła się do niego. „Powiedz mi prawdę. Kazałeś Carinie zostawić pieluchy w sklepie?”
Carl potarł twarz. „Przekroczyliśmy budżet”.
„To są niemowlęta, Carl. Nie zaciskają pasów. Moczą się”.
Renee weszła za mną z torbą na zakupy.
„Kazałaś Carinie zostawić pieluchy w sklepie?”
Carl spojrzał na nią. „Co to jest?”
„Pieluchy”, R
powiedziała enee. „Bo twoja żona nadal chroni dzieci, nawet gdy utrudniasz im życie”.
Spojrzał na mnie. „Powiedziałaś wszystkim. Jesteś teraz szczęśliwa?”
„Nie. Jestem zmęczona. A teraz wyobraź sobie, że jesteś taka zmęczona i słyszysz, jak twój mąż nazywa jedną z twoich córek dodatkowym wydatkiem”.
Deborah usiadła obok niego. „Mówiłaś, że chcesz tylko jedną?”
Carl spojrzał na Abby, a potem na Talię. „Byłem zły”.
„To nie jest odpowiedź” – powiedziała Deborah.
„Powiedziałaś wszystkim. Jesteś teraz szczęśliwa?”
Jego głos osłabł. „Tak”.
W pokoju zapadła cisza.