Podkreśliłam dwa razy słowo „kawa”.
Mój mąż, Carl, wszedł, zapinając koszulę, czysty i wypoczęty.
„Czy naprawdę tego wszystkiego potrzebujemy?” – zapytał.
Byłam obudzona już od 3:12.
Spojrzałam na listę. „Chyba że nauczyłaś dziewczynki, żeby przestały pić i zmieniać pieluchy w nocy, to tak”.
Zmarszczył brwi. „Zawsze żartujesz, kiedy mówię o pieniądzach, Carino. Mówię poważnie”.
„Nie, Carl. Żartuję, kiedy staram się nie krzyczeć do zlewu. Jestem wykończona do szpiku kości”.
Abby pisnęła zza bujaczka. Talia odpowiedziała pełnym chrząknięciem.
Carl westchnął, jakby nasze córki przerwały spotkanie. „Wydatki wymykają się spod kontroli”.
„To tylko dzieci”.
„To bardzo drogie dzieci”.
Powoli się odwróciłam. „Uważaj”.