„Co?” zapytałam.
„Nie przestaną płakać!”
„Wypiły mleko modyfikowane?”
„Carina, chodź. Przydałaby mi się twoja pomoc”.
„Tak. Chyba tak. Może któraś z nich miała to dwa razy. Nie wiem”.
„Carl…”
„Wyglądają tak samo, kiedy krzyczą”.
„Mają na sobie różne kolory”.
Zamknęłam oczy. Renee siedziała naprzeciwko mnie, mieszając herbatę, której nie tknęłam.
„Sprawdź w zeszycie przy lodówce. Zapisuję każde karmienie”.
„Jest zeszyt?” zapytał Carl.
Zamknęłam oczy.
„Tak. Ten zielony na blacie”.
Carl westchnął do telefonu. „Dlaczego mi nie powiedziałaś?”
„Zrobiłam. Dwa razy. Powiedziałaś „Super”, oglądając mecz”.
Zamilkł.