Ani w oczach księdza.
Ani nawet w Clarze – która już się cofnęła, nie trzymając już jego dłoni.
Po raz pierwszy—
Był sam.
„Niczego nie możesz udowodnić” – powiedział, ale słowa zabrzmiały teraz ciszej, dłużyły się, niepewnie. „Nagranie nie…”
„To bardzo wiele dowodzi” – przerwał spokojnie detektyw.
Dwóch oficerów wyszło z tyłu kościoła.
Zmiana była natychmiastowa.
Pokój zmienił się z żałobnego…
Do rozliczenia.
Pierwsza ruszyła Clara.
Instynkt.
Przetrwanie.
Odwróciła się i pobiegła w stronę przejścia.
Ale nie zaszła daleko.
Policjantka chwyciła ją za ramię, mocno i nieustępliwie.
„Nie możesz odejść.”
„Nie dotknęłam jej!” – krzyknęła Klara, a w jej głosie pobrzmiewała panika. „Nic nie zrobiłam!”
„Nie” – powiedziałem cicho.
„Właśnie pomogłeś to zaplanować”.
Jej protest zakończył się milczeniem.
Ethan się nie poruszył.
Stał tam, gapiąc się na trumnę.
A potem na mnie.
I coś w jego twarzy się zmieniło.