Palce Clary zsunęły się z jego ramienia.
„To niemożliwe” – powiedział Ethan łamiącym się głosem. „Emma nie miała akcji. Dałem jej kieszonkowe”.
Pan Halden spojrzał znad okularów.
„Pańska żona posiadała dwanaście procent udziałów w ValeTech Holdings. Przeniesione prawnie przez pańskiego ojca przed jego śmiercią. Odpowiednio udokumentowane. Poświadczone przez świadków”.
Wszyscy w pokoju odetchnęli z ulgą.
Ethan zacisnął szczękę.
„Mój ojciec był niedołężny.”
„Nie” – powiedziałem cicho.
Wszystkie głowy się odwróciły.
Nie odezwałem się od śmierci Emmy.
Ani reporterom. Ani Ethanowi. Nawet podczas nabożeństwa.
Podniosłam wzrok i spojrzałam mu w oczy.
„Twój ojciec się ciebie bał.”
Zapadła głęboka cisza.
Pan Halden ponownie sięgnął do swojej teczki.
„To nie wszystko.”
Clara wybuchnęła krótkim, irytującym śmiechem.
„To niestosowne. Pogrzeb to nie sala sądowa”.
Pan Halden nawet nie drgnął.