„Nie” – powiedział spokojnie. „Ale dowody nie są potrzebne”.
Ethan zrobił krok do przodu.
„Uważaj” – ostrzegł.
I tak to się stało.
Prawdziwy mężczyzna ukryty pod wypolerowanym wizerunkiem.
Przez sześć miesięcy Emma dzwoniła do mnie późno w nocy i nic nie mówiła.
Słyszałem jej oddech.
Następnie linia by się rozłączyła.
Przez sześć miesięcy pod długimi rękawami pojawiały się siniaki.
Przez sześć miesięcy Ethan mówiła wszystkim, że ciąża powoduje jej niestabilność.
Emocjonalny.
Paranoidalny.
Następnie, trzy tygodnie przed jej śmiercią…
Emma przyszła do mojej kuchni w deszczu.
Boso.
Drżący.
„Jeśli coś mi się stanie” – wyszeptała – „nie płacz pierwszy”.
Trzymałem jej twarz.
„Co więc powinienem zrobić?”