Sędzia i tak na to pozwolił.
Victor powoli wstał.
Po raz pierwszy w życiu wyglądał na przestraszonego.
Nie z więzienia.
O sobie samym.
„Nigdy nie miałem zamiaru skrzywdzić Caroline” – powiedział.
Mama nie zareagowała.
„Powiedziałem sobie, że chronię rodzinny biznes. Chronię wszystko, co zbudował twój ojciec”.
Jego głos niespodziewanie się załamał.
„Ale prawda jest taka… że się chroniłam.”
Nikt się nie ruszył.
Deszcz cicho uderzał w okna sądu.
Następnie Victor spojrzał na Ethana.
„Nigdy nie miałeś tego zobaczyć.”
Ethan natychmiast ukrył twarz w ramionach mamy.
I nagle znowu znienawidziłam Victora.
Nie dlatego, że zgwałcił mojego ojca.
Bo ukradł nam wszystkim dzieciństwo.
Sędzia zakończył postępowanie kilka minut później.
I tak to się skończyło.
Żadnej dramatycznej muzyki.
Brak zakończenia kinowego.
Tylko papierkowa robota.
Podpisy.
Drzwi się zamykają.
Przed budynkiem sądu reporterzy bez przerwy krzyczeli pytania.