Tylko prawda obnażona.
„Kochałem twojego ojca” – głosił napis.
„I nienawidziłem go za to, że był lepszy ode mnie.”
Czytając dalej, trzęsły mi się ręce.
„Łatwo ufał ludziom. Brałam to za słabość. Caroline widziała w nim dobro. Ty też.”
Pod koniec był jeden wers, który czytałem wielokrotnie.
„Najgorszą rzeczą jaką zrobiłem nie był m8rd3r.”
„Uczyło cię, żebyś wątpił we własną matkę”.
Przez wiele godzin siedziałem sam nad tym zdaniem.
Ponieważ miał rację.
To była prawdziwa trucizna.
Nie krew.
Nie więzienie.
Wątpliwość.
Taki, który rośnie cicho, dopóki miłość nie straci przy nim oddechu.
Tej nocy spaliłem list w metalowym zlewie na zewnątrz mieszkania.
Obserwowałem jak popiół skręca się w ciemność.
Mama mnie później znalazła.
Żadne z nas nie odezwało się od razu.
Wtedy zauważyła dym.
“Zwycięzca?”
Skinąłem głową.
Nie zapytała, co tam jest napisane.