Staromodny.
Ostrożnie otworzyłem drzwi.
Mama tańczyła powoli sama w kuchni.
Boso.
Oczy zamknięte.
Przez sekundę wyglądała młodziej, niż pamiętałem.
Nie niewinny.
Po prostu za darmo.
Wtedy zauważyła mnie stojącego tam.
Od razu poczułem się zawstydzony.
„Kiedyś tańczyłam podczas gotowania” – powiedziała cicho.
„Z twoim ojcem.”
Powinienem poczuć smutek, słysząc to.
Zamiast tego poczułem coś cieplejszego.
Jakby pamięć w końcu mu go oddała.
Nie jako dowód.
Nie aż tak tragicznie.