Życie nie naprawiło się magicznie.
Trauma nigdy nie działa w ten sposób.
Mama nadal nieraz budziła się w nocy, bo myślała, że strażnicy wołają jej imię.
Ethan nadal sprawdzał zamki trzy razy przed pójściem spać.
Gdy wspomnienia uderzały zbyt mocno, nadal unikałam kuchni.
Ale uzdrowienia zaczęły pojawiać się w mniejszych miejscach.
Poranna kawa.
Wspólne obiady.
Śmiech powrócił niespodziewanie.
Małe, zwyczajne chwile, które kiedyś wydawały się niemożliwe.
Potem przyszedł list.
Trzy miesiące po skazaniu Victora.
Ręcznie napisane.
Z więzienia.
Zaadresowane do mnie.
O mało co nie wyrzuciłem go nieotwartego.
Jednak ciekawość zwyciężyła.
Wewnątrz znajdowała się tylko jedna strona.
Żadnych wymówek.
Żadnych dramatycznych wyznań.