Ryan podniósł wzrok i przez jedną długą sekundę po prostu patrzyli na siebie. Żadne się nie odezwało.
Na stole zapadła dziwna cisza. Pamiętam, jak pomyślałam, jak nienaturalna była ta cisza.
Podczas kolacji Claire zapytała Ryana, gdzie mieszkał, jakie miał prace i czy zawsze tak często się przeprowadzał. Później, kiedy przyparłam ją do muru przy zlewie, wyszeptałam: „Czy mogłabyś przestać?”.
„Zadaję pytania, Ally”.
„Drażnisz go, Claire”.
Spojrzała w stronę jadalni. „Może powinnaś zapytać, dlaczego on mnie do tego zmusza”.
To utkwiło mi w pamięci. Kiedy później wspomniałam o tym Ryanowi w samochodzie, tylko lekko wzruszył ramionami.
„Może twoja siostra mnie po prostu nie lubi”.
Powiedział to życzliwie, niemal łagodnie, jakbym to ja robiła z tego przesadę. Może to był pierwszy moment, w którym coś się zmieniło, choć wtedy tego nie rozpoznałam.
Im bliżej było ślubu, tym bardziej obca stawała się Claire.
Pewnego wieczoru siedzieliśmy we czwórkę przy stole w jadalni moich rodziców, jedząc pieczeń, gdy Claire nagle odłożyła widelec i spojrzała prosto na mnie.
„Powinnaś rozważyć jeszcze raz, czy go poślubić, Alice”.
Moja mama zamarła z kieliszkiem w połowie drogi do ust.