„Co?” Zaśmiałam się, bo szczerze myślałam, że żartuje.
Claire się nie uśmiechnęła. „Mówię poważnie”.
Czar oblał mnie rumieniec. „Co z tobą nie tak?”
Mama od razu warknęła: „To, że twoja siostra znalazła sobie kogoś porządnego, nie znaczy, że możesz to zepsuć, Claire”.
Wyraz twarzy Claire zmienił się w tę starą, znajomą ranę – tę, którą nosiła w sobie po tym, jak tyle razy nazywano ją „trudną”, że stała się niemal częścią jej tożsamości.
„Nie próbuję niczego zepsuć” – odpaliła.
Tata odepchnął się od stołu. „To przestań tak gadać”.