Antonio poczuł przypływ irytacji. Przypomniał sobie swoje pochodzenie, historię dziadka, który przybył do miasta z tekturową walizką i marzeniem. W którym momencie jego firma stała się ekskluzywnym klubem dla elity, ślepym na prawdziwy talent?
„Chcę zobaczyć twój plik” – rozkazał, wyciągając rękę.
Ramón zamrugał, zdezorientowany. „Danieli?” „Nie. Tego od młodej kobiety, którą właśnie odrzucili, bo była biedna”.
Czytając dokumenty, na ustach Antonia pojawił się ledwo dostrzegalny uśmiech. Idealne oceny. Znakomite rekomendacje. Życie pełne zmagań zapisane między wierszami: stypendia, prace dorywcze, opieka nad chorą matką. Ta kobieta nie tylko była zdolna; była wojowniczką. A jego firma, pełna menedżerów niższego szczebla, którzy nigdy nie zaznali prawdziwej przeciwności losu, rozpaczliwie potrzebowała kogoś takiego jak ona.